Aktualności‎ > ‎

Wywiad z panią Barbarą Kowalską

opublikowane: 23 gru 2016, 12:10 przez Zespół Szkół nr 1 Bobowa   [ zaktualizowane 23 gru 2016, 12:17 ]
Wywiad

Uczniowie klasy 2a gimnazjum w ramach gimnazjalnego projektu edukacyjnego przygotowali piękną, patriotyczną uroczystość Bobowianie na drodze do niepodległości. Uczestniczyliśmy w niej w listopadzie, podczas obchodów Święta Niepodległości. 

Na tę uroczystość zaprosili wyjątkowego gościa, panią Barbarę Kowalską - emerytowaną nauczycielkę języka polskiego naszej szkoły, a zarazem wielką miłośniczkę i kronikarkę Bobowej, która przybliżyła nam postać lokalnego bohatera Bolesława Długoszowskiego. Obiecaliśmy wówczas publikację tego wywiadu. Oto on:


Wywiad z panią Barbarą Kowalską

na temat rodziny Wieniawa Długoszowskich przeprowadzony przez uczniów naszej szkoły

podczas obchodów Święta Niepodległości

- Na cmentarzu w Bobowej jest grobowiec rodziny Wieniawa Długoszowskich. Proszę nam powiedzieć w jakich okolicznościach rodzina ta pojawiła się w naszym mieście.

 - Z zachowanych dokumentów urzędowych i rodzinnych wiemy, że rodzina Długoszowskich osiedliła się w Bobowej w 1887 roku. Przyjechali z Maksymówki, w powiecie Dolina, niedaleko Stanisławowa. Otóż krewni rodziny Kossakiewiczów, dotychczasowych właścicieli Bobowej, wystawili bobowski majątek na sprzedaż. Krewni Długoszowskich z Lipnicy Wielkiej powiadomili o tym Bolesława, a ten, że był na kupnie, zdecydował się na zakup i po dokonaniu transakcji sprowadził rodzinę.

 - Z ilu osób składała się ta rodzina?

 - Nestorem rodu był inżynier kolejowy Bolesław Wieniawa Długoszowski – (1843-1913 Bobowa).  Wiemy, że w 1863 r. brał czynny udział w powstaniu styczniowym. Do Bobowej przyjechał z żoną Józefą z domu  Struszkiewicz (1851 – 1927 Bobowa). Rodzina przez dłuższy czas mieszkała w majątku Maksymówka i tam przyszły na świat ich dzieci:

               Adam (1872 – 1876)

               Teofila (1873 – 1937 Lwów) – Michalewska

               Kazimierz (1878 – 1959 Bobowa)

               Bolesław Ignacy Florentyn (1881 – 1942 Nowy Jork)

               Zofia (1885 – 1931 Warszawa) – Kubicka

Jak zauważyliście jeden z synów obdarzony został trzema imionami:

               Bolesław – po ojcu

               Ignacy – po stryjecznym dziadku – prałacie pilznejskim

               Florentyn – również po stryjecznym dziadku, właścicielu Lipnicy Wielkiej.

- A teraz proszę o przybliżenie nam sylwetek dwóch mężczyzn, Kazimierza i Bolesława Juniora.

- Kazimierz odziedziczył po rodzicach bobowski majątek, dom i dwór jak zwykliśmy mówić był „właścicielem Bobowej” do 1945 roku. Żenił się dwukrotnie. Pierwsza żona była Węgierką. Po rozwodzie ożenił się z Stanisławą Krzysztoń ze Stróż i miał z nią dwóch synów. Bolesława, który zmarł mając trzy latka i Leszka, który żyje i mieszka w Zielonej Górze. Myślę, że Wasze prababcie czy babcie, pradziadkowie czy dziadkowie pamiętają pana Kazimierza i jego żonę. Pan Kazimierz był człowiekiem, który sprawy i dobra duchowe przedkładał nad dobra materialne, do których nie przywiązywał żadnej wagi.

- Jak to?

 - Najlepiej zobrazuje to następujący przykład: Kiedy dokonywano bezprawnej parcelacji jego majątku, on grał w orkiestrze, która przygrywała temu wydarzeniu. Dlatego później jego życie było skromne, a nawet biedne. Ci, którzy otrzymali jego ziemię, nawet nie zapalą znicza na jego grobie. A to było i jest bardzo przykre. Drugi syn Państwa Wieniawa Długoszowskich to Bolesław Ignacy Florentyn Długoszowski. Wychowany w rodzinie o niezwykłych tradycjach patriotycznych od młodzieńczych lat umiłował sobie żołnierkę. Jako chłopiec uczył młodszych kolegów z Bobowej musztry wojskowej. Profesor Bronisław Oświecimski w kronice rodzinnej rodu Oświecimskich zanotował:

„Ja też biorę udział w mustrze wojskowej, którą urządza z nami, chłopcami z miasta, na podwórzu zamkowym przyszły brygadier Polski i adiutant Marszałka Piłsudskiego, czternastoletni Bolek.

Uczymy się maszerować w dwójki i czwórki, zwrotów w lewo i prawo itp. Maszerujemy wśród śpiewu pieśni, mającej takt marsza, której nas panicz uczył:


„Dalej bracia, dalej żywo

Rozpoczyna się nam żniwo,

Rzućwa pługi, rzućwa radło,

Trza wojować, kiej tak padło.”

 

"Dość nas natyrpali,

Bijwa Ruszów i Maskali,

Chwyćwa za obuszki,

Choćwa wszyscy do Kościuszki.”

 

Tak więc żołnierskie poczucie patriotyzmu i honoru Polaka towarzyszyły mu rzec można od zawsze. Jeżeli chodzi o pobieranie nauki przez Wieniawę, nie obyło się bez „skandali”, dość, że zdobył dyplom lekarza wszechnauk medycznych ze specjalizacją okulisty. Nigdy zawodu nie wykonywał, gdyż w głowie miał poezję, malarstwo, śpiew i to wszystko w Paryżu, do którego udał się ze swoją młodą żoną, początkującą śpiewaczką operową Stefanią Teresą Pauliną Calvas. W jego głowie jednak była cały czas uchylona szufladka pełna wzniosłych idei patriotycznych i żołnierki. I oto spadł na niego „grom z jasnego nieba” – znalazł wodza i wszystka lekkomyślność uleciała. Stało się to podczas paryskiego odczytu Józefa Piłsudskiego.

- Jak wyglądała jego kariera wojskowa?

- No cóż, przyznać należy, że rozwijała się w oszałamiającym tempie. 9.08.1914 roku wstępuje do Beliniaków, a generałem dywizji jest od 1.05.1938 roku. Ma wówczas 57 lat, a w wojsku jest 24 lata.

- Kto tak w wojsku awansuje?

- No cóż, tylko Wieniawa.

Marzeniem Wieniawy było zostać pułkownikiem, bowiem stopień ten pozwalał mu na bezpośredni kontakt z żołnierzami. Po tym spotkaniu napisał do brata Kazimierza:

„Mój drogi – od kilku dni czuję, że jestem naprawdę żołnierzem. Mam wodza”.

I rzeczywiście, podczas tego odczytu, znalazł wodza, ale przede wszystkim przyjaciela na całe wojskowe życie. Od tego momentu dla Wieniawy istniał naprawdę tylko jeden autorytet - Piłsudski. Tylko jemu Wieniawa wierzył i tylko jego się bał. Marian Hemar napisał: „Byle Piłsudski nie zmarszczył nań brwi – poza tym nie bał się samego diabła”.

Lechoń zaś mówił: „ … żył dla Piłsudskiego, żył dlatego, że czuł, iż w ten sposób najpiękniej żył dla Polski”.

- Jak przedstawiało się jego życie rodzinne?

- Wspominałam już, że ożenił się ze Stefanią Calvas – był rok 1906. W 1918 rozwiódł się, a w 1919 ożenił się ponownie z Bronisławą Bereusową z domu Klaczkin. Miał jedną córkę Zuzannę ur. w 1920 r. w Krakowie. Zmarła w Londynie w 2011 r. Po wyjściu za mąż nazywała się Zuzanna Vernou. Miała troje dzieci: Teresę – mieszka w Londynie, †Katarzynę, Gerwazego. Miałam przyjemność poznać go w czerwcu. Pan Gerwazy miał dwóch synów: Petera i † Mateusza. 

Gdy otrzymał stopień generała, wydrukował sobie wizytówkę:

Generał Bolesław Wieniawa Długoszowski

były pułkownik

W międzyczasie był attaché wojskowym w Bukareszcie. W maju 1938 r. obejmuje i pełni stanowisko ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymie. 17.09.1939 r. prezydent Ignacy Mościcki powołuje Wieniawę na urząd prezydenta. Wobec jednak sprzeciwu gen. Sikorskiego i Francji, generał zrzeka się urzędu. Skierował wówczas do prezydenta list następującej treści:

„Najdostojniejszy Panie Prezydencie.

Dziękując Panu Prezydentowi za okazane mi zaufanie i wiarę w to, że w każdym wypadku postąpię mając na widoku jedynie tylko dobro Rzeczypospolitej – składam niniejszym na ręce Pana Prezydenta zrzeczenie się godności następcy Prezydenta Rzeczypospolitej, na które wyznaczony zostałem zarządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 17 września 1939.

Mam zaszczyt prosić Pana Prezydenta o przyjęcie mojej rezygnacji w tym przekonaniu, że działam w interesie sprawy publicznej.

Proszę Pana Prezydenta o przyjęcie zapewniania mojej najgłębszej czci i oddania.

                                                                                               Paryż, 27 września 1939”

 

Tymczasem w roku 1941 otrzymuje propozycję poselstwa na Kubie. Uznał to za dyshonor – za jawne odsunięcie go od polskiej armii. Życie bardzo barwne, pełne brawury i anegdot, zakrapiane nierzadko trunkami – zwłaszcza winem – zakończyło się tragicznie. Generał popełnił samobójstwo, skacząc z 6-piętrowego domu, w którym mieszkał. Znaleziono przy nim list pożegnalny.


„Myśli plączą mi się w głowie i łamią jak zapałki lub słoma. Nie mogę spamiętać najprostszych nazw miejscowości, nazwiska ludzi oraz prostych wypadków z mego życia.

Nie czuję się w tych  warunkach na siłach reprezentować Rządu, gdyż miast pożytku mógłbym zaszkodzić sprawie. Zdaję sobie sprawę, że popełniam zbrodnię wobec żony i córki zostawiając je  na pastwę losu obojętnych ludzi. Proszę Boga o opiekę nad nimi’’.

                                                       

                                                                                                                Dopisek:

                                                                                                             „Boże, zbaw Polskę. B.’’

 

Pogrzeb nowojorski odbył się na koszt państwa, w upalny piątek 3 lipca 1942 roku. Bobowiacy, mieszkający w Nowym Jorku zamówili za niego Mszę św.

 

W wierszu „Ułańska jesień” tak prorokował swój pogrzeb:

 

„A potem mnie wysoko złożą na lawecie.

Za trumną stanie biedny sierota – mój koń.

I wy mnie szwoleżerzy, do grobu zniesiecie,

A piechota w paradzie sprezentuje broń”.

 

Niestety, na nowojorskiej ziemi to marzenie nie spełniło się. Nie było konia, lawety, nie było szwoleżerów ani polskiego nieba nad cmentarzem. Życie często nas zaskakuje, bowiem wyśniona w strofach wiersza laweta, - była, był kary koń, byli ułani z Pułku szwoleżerów, gdy prochy generała Bolesława Wieniawy Długoszowskiego spoczęły w kwaterze Legionowej na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie 15 września 1990 r. Mieszkańcy Bobowej też tam byli.

- Mam przed sobą folder „Komendant i adiutant czyli Józef Piłsudski i Bolesław Wieniawa Długoszowski” – czy na ten temat może nam Pani coś powiedzieć ?

- Uroczystość „Piłsudski i Wieniawa – wielcy Polacy w służbie Ojczyzny”. Zorganizowano ją na stulecie odwiedzin rodziny Długoszowskich przez J. Piłsudskiego (kwiecień 1916).

- Czy zna Pani anegdoty i ciekawostki związane z Wieniawą? Jeżeli tak, to prosimy o kilka z nich.

- Ciekawostki:

Tłumaczył Marcel Duponta „Generał Lasalle”, Boudelaire’a, Hinego.

Sam pisał wiersze i piosenki.

Film

Napisał scenariusz do filmu „Ułani, ułani” i „ Śluby ułańskie”, gdzie odpowiadał za sceny wojskowe.

Anegdoty

Życie człowieka zwykle obfituje w wiele sytuacji zabawnych i dowcipnych. O Wieniawie opowiadano różne rzeczy, w połowie zmyślone. Nie obrażał się, wiele z nich ponoć sam wymyślił.

 

- Wracając z Krynicy zatrzymał na 30 minut pociąg, by odwiedzić matkę. Mówił takim głosem, że kierownik pociągu nie sprzeciwił się…..

 

-   Skończyły się żarty, zaczynają się schody.

 

Podczas spotkania towarzyskiego u p. Libiszowskich, także herbu Wieniawa, ich starszy syn podszedł do generała i zapytał:

- Czy to prawda, że wujek spełnia prośby dzieci?

- Tak ….

- Gdybym miał takie życzenie, to wujek je spełni?

- Tak… przecież nie odmawiam dzieciom.

- To niech wujek wejdzie dla nas do stawu.

Wieniawa bez namysłu, ku uciesze dzieci wszedł do wody. Po chwili zapytał chłopca czy może już wyjść. Chłopiec zezwolił. Wieniawa ociekając wodą wyszedł ze stawu.

Chłopiec wręcz przerażony zapytał;

- Dlaczego wujek to zrobił, przecież żartowałem.

Wieniawa odpowiada:

- Dałem Ci słowo, że spełnię Twoje życzenie.

Nie mogłem postąpić inaczej. Zapamiętaj na całe życie, jeżeli dasz komuś słowo że, coś zrobisz, zrób to honorowo, choćby bardzo bolało.

 Te i inne anegdoty znajdziecie w książce Wojciecha Grochowalskiego „Ku chwale Wieniawy”.

 Zainteresowanych osobą Generała odsyłam do następujących pozycji książkowych:

1. Prof. Jacek Majchrowski, Ulubieniec Cezara

2. Prof. Jacek  Majchrowski, Pierwszy ułan II Rzeczypospolitej

3.Marian Romeyko, Wspomnienia o Wieniawie i o rzymskich czasach

4.Wojciech Grochowalski, Ku chwale Wieniawy

5.Mariusz Urbanek, Wieniawa – szwoleżer na Pegazie

6.Witold  Dworzyński, Wieniawa - poeta, żołnierz, dyplomata

7.Tadeusz Wittlin, Szabla i koń, Gawęda o Wieniawie

8.Bolesław Wieniawa Długoszowski, Wymarsz i Inne wspomnienia

 Odznaczony: Virtuti Militari

                      Krzyżem Niepodległości z mieczami

                      Legią Honorową

                      Krzyżem Orła Białego

                      Złotym Krzyżem Zasługi

                      Włoskim Królewskim Krzyżem Świętych Maurycego i Łazarza

 

- Dziękujemy za wywiad.